Kroniki Gothic II Noc Kruka –…

Kroniki Gothic II Noc Kruka – część XV (Stan postaci poziom 30 – ŁOWCA SMOKÓW –ROZDZIAŁ 3)

Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole!

Dla nieświadomych #gothickroniki to autorski tag, w którym dzielę się wrażeniami z gry Gothic (obecnie Gothic II), którą mnóstwo osób zna na pamięć, a je przechodzę ją pierwszy raz.

TL:DR – Rozpocząłem rozdział 3, oddałem Lordowi Hagenowi list od Garonda i mam się udać do klasztoru magów ognia. Wróg jednak nie śpi i wysłał za mną swoich przerażających Poszukiwaczy…

POWRÓT Z GÓRNICZEJ DOLINY

Kurcze, to był dopiero koszmar. Zostawiłem za sobą prawdziwe piekło. Paladyni zaszufladkowani w zamku, gdzie oblega ich banda orków, smoki pustoszą tereny, a ja ledwo uszedłem z życiem próbując się w tym wszystkim odnaleźć. No ale zagrożenie powoli może minąć, bo wróciłem z Górniczej Doliny i teraz muszę skierować się do Lorda Hagena.
Wychodziłem z przełęczy i zobaczyłem jakiegoś maga przy wyjściu. Może to Milten, albo któryś z magów ognia? Albo Xardas? Ale nagle zobaczyłem czerwone ślepia, ekran mi zamigotał na krwistą czerwień, a z niemych ust owego maga dobył się złowrogi głos oznajmiający, że zaraz zginę. O kurwa!
Ja pierdyle co to jest, Szponie Beliara atakuj. Zaatakowałem owego „Poszukiwacza” który pozbawił mnie większości HP swoim czarem ognia i udało mi się cudem go zabić. Cholera, co się dzieje? Kto to był?
Otworzyłem bramę i patrzę, a dwaj Paladyni leżą martwi. A przy ich zwłokach runa z teleportem na przełęcz. Co tu się odwala?
Poszedłem dalej i patrzę przy drodze stoi SMOCZY ZĘBACZ i kolejny z tych czarnych magów. Ale przed nimi czekał na mnie Lester. Lester? Jak się okazało, podczas mojej nieobecności w Khorinis rozpętało się piekło i Xardas mnie koniecznie oczekuje. Dał mi runę teleportacyjną do niego. Nie mogłem zwlekać. Tyle pytań w głowie.
Złożyłem Xardasowi raport z mojej wyprawy, a nekromanta poinformował mnie, że wróg zdał sobie sprawę z mojej obecności i postanowił zagrać w otwarte karty wystawiając Poszukiwaczy. Dlatego moim priorytetem jest dostać się do miasta i zdobyć Oko Innosa. Kurde, no tego się nie spodziewałem. Wiedziałem, ze mogę zastać kolejne potwory, ale że TAKIE?
Wyszedłem więc z wieży Xardasa i skierowałem się w stronę miasta. Tą samą drogą co na początku gry. I nagle patrzę, a w miejscu gdzie kiedyś był Cavalorn stoją WARGI. I to w dodatku w otoczeniu tego całego Poszukiwacza. Kurwa, nie zostawiłem piekła za sobą w górniczej dolinie. Wygląda na to, że przyniosłem je ze sobą. Teraz nawet w sielankowym miejscu muszę stać na baczności. Dobra, to napierdoliłem przeciwnikom do łbów piorunami. Ale nie było łatwo. Wargi to twarde psy, gryzą mocno i mają mocny pancerze. Agresywne w chuj.

Nie mogłem się oprzeć by nie zajrzeć na farmę Lobarta, no kurde tych poszukiwaczy spotkałem po drodze chyba z 2-óch. Za każdym razem ekran mi ciemnieje, gadają o tym, że moja wędrówka się kończy i muszę z nimi walczyć. I ni jak nie idzie z nimi normalnie wygrać. To twarde sztuki. Aż strach pomyśleć co by było jakbym nie miał poziomu zdobytego z Jarkendaru. Okazało się jednak, ze owi poszukiwacza szukają MNIE, ale nie atakują innych, a tylko nękają. Zastanawiałem się właśnie czy owi magowie nie są jednymi z tych, co to przechodzą obok każdej farmy i spalają ją w pizdu. Otóż nie. Ale strach w oczach farmerów był mocno wyczuwalny. Na osłodzenie atmosfery wykonałem jednak zadanie dla jednego z farmerów przynosząc mu jego laskę. Laska, która była schowana przy kamiennym kręgu, którego pilnował cieniostwór. No ja pieprzę, teraz to stęskniłem się za polnymi bestiami ;( już wolę górniczą kolonię..

KHORINIS

Udało mi się jednak z trudem dostać z powrotem do miasta. I tutaj też wiele się pozmieniało. Na samym początku spotkałem DIEGO, który zabawnie wyglądał w stroju obywatela i który uknuł intrygę jak wyeksmitować jednego z mieszkańców górnego miasta celem zajęcia jego chaty. Potem dowiedziałem się od mieszkańców, że jeden z najemników jest oskarżony o zabicie LOTHARA, tego buca paladyna. To ile czasu mnie nie było? Czy teraz każda moja zmiana lokacji będzie obfitowała w jakieś dramatyczne wydarzenie? Niby 27 poziom na karku, w chuj potężna broń, a znowu poczułem się jak malutki robaczek w świecie pełnym zła. Kurde.
Dobra, ustaliłem plan. W samym mieście miałem do załatwienia parę spraw, którymi chciałem się natychmiast zająć.
Pierw pomogłem Diego, po pierwsze najpierw musiałem wrócić się do Górniczej Doliny po jego sakiewkę złota, na dawnym miejscu wymiany. Stoczyłem tam okrutne walki z orkami, przy których wkurwiałem się niemiłosiernie, ale ostatecznie znalazłem jego sakwę. Potem pomogłem Diego wykopać mieszkańca z jego chaty, żeby Diego mógł zamieszkać. Przy okazji Diego to niezły cwaniak, on to chyba poradziłby sobie w każdej sytuacji. Prawdziwy człowiek przedsiębiorczy. Nie chciałbym z nim zadzierać. W ogóle na samym początku zanim wszedłem do górnego miasta to mnie zaczepił paladyn, ze niby jestem winny przestępstwa i Lord Andre chce mnie widzieć. No to poszedłem do Lorda Andre a ten, że niby kogoś ważnego pobiłem. Co, gdzie jak, kiedy? No ale grzywna 100 zł nie była jakoś krzywdząca. A przynajmniej nie przy moim budżecie ponad 10k.

Ogólnie poprzez moją nowo zdobytą umiejętnością kradzieży kieszonkowej zacząłem rozkradać praktycznie wszytkie postacie w mieście. Niektóre oferowały sakwy, inni jakieś klucze do wież (to od strażników), czy nawet dzienniki, ale o tym potem. W samy górnym mieście dostałem się do Lorda Hagena, któremu niezwłocznie przedstawiłem sytuację z doliny. Oczywiście list potwierdzający od Garonda zapewnił mi merytoryczne wsparcie i zaufanie. A ja dostałem list polecający dla Pyrokara – maga ognia, który ma wydać mi Oko Innosa. Mam w tym celu udać się do klasztoru magów.
Okej, to na razie poczeka ponieważ Poszukiwacze i inne diabelskie nasienie skutecznie zachęciło mnie do wyciśnięcia kolejnych punktów doświadczenia z mojej postaci. Dlatego też pozakładałem wszystkie pierścienie do zręczności, pas i amulety, w celu możliwie jak najlepszej skuteczności przy kradzieży. W ten sposób udało mi się dotrzeć do ciekawych informacji. Otóż Cornelius, jeden z przydupasów Hagena potajemnie współpracował z Poszukiwaczami i to on zamknął najemnika w więzieniu! A więc to tak!
Następnie udałem się do domu sędziego u którego ukradłem klucz do skrzyni. Ukrytej skrzyni, a w niej ostatni krwawy kielich do zadania z gildii złodziei.
Udałem się więc do więzienia, w celu wyjaśnienia sytuacji. Otóż zamkniętym najemnikiem okazał się Bennet, kowal. Kojarzę gościa. Został wrobiony w morderstwo i muszę oczyścić go z zarzutów. A tak się składa, że mam przy sobie odpowiednie dowody 😀 Lord Hagen dowiedział się więc jakim pacanem jest Cornelius i szybko nastąpiła zamiana w więzieniu xD Ale zaczęło mnie zastanawiać w jaki sposób można by rozwiązać to zadanie nie mając wykupionej kradzieży.
Następnie udałem się do portu, gdzie również pogadałem z okolicznymi mieszkańcami rozkradając ich i próbując dowiedzieć się co nowego u nich. U niektórych z nich dostałem doświadczenie również za informację o bliskich, którzy zaginęli. Teraz po akcji z Jarkendarem ci którzy mogli – wrócili, co cieszy mieszkańców.
Z portu natomiast poszedłem do kanałów, gdzie odwiedziłem dawno już przeze mnie nie widzianą gildię złodziei. Najpierw Ramirez dał mi zadanie odnalezienia sekstansu, który pamiętam zabrałem chyba Gregowi. Więc wpadł exp. Potem oddałem questa związanego z krwawymi kielichami. A następnie dostałem klucz do spróbowania otworzenia arcytrudnego zamku. Udałem się więc na wyznaczone miejsce gdzie stała samotna skrzynia i zacząłem próbować. Początkową sekwencję znam na pamięć to PPPLPPP bo chyba poszło na to w chuj prób xD Gdyby nie moja podbita do granic możliwości zręczność to moje wytrychy płakałyby xD A w środku skrzyni znalazłem miksturę poprawiającą zręczność i dzięki temu mam teraz AKROBATYKĘ 😀

W DRODZE NA FARMĘ ONARA

Moje zwiedzanie i rozkradanie Khorinis dobiegło końca dlatego uznałem że trzeba powoli ruszyć w tereny pobliskie miastu by powoli czyścić okolicę, by w końcu udać się na farmę Onara. Na początku gdy wyszedłem główną bramą to skierowałem się do dolinkowej jaskini z bandytami, którzy okazali się nad wyraz trudni. Musiałem się nieźle nagimnastykować by sobie z nimi poradzić. No ale mam exp i dużo złota.
Potem udałem się wzdłuż muru do drugiej części miasta, tak jakbym szedł na farmę Onara. Tutaj zszedłem na dół do ogromnego zagajnika, swoistej dolinki, która już wcześniej wydała mi się podejrzana. Tutaj na samym dole natrafiłem na grupkę wściekłych wargów oraz cieniostwora. Teraz nie ma przebacz, muszę walczyć z tym co podrzuca mi gra, czasy wilków i chrząszczy się skończyły. Tutaj niestety stado wargów przerosło moje oczekiwania i moje starania. Dlatego zrobiłem pewną rzecz, którą mi polecaliście. Otóż założyłem na siebie cały set wojownika, znaleziony w Jarkendarze. Miałem tym samym bardzo dużo obrony, aż moja postać się zaświeciła. Zrobiłem się na „tanka” co pozwala lepiej ogarniać na polu walki. I to był strzał w dziesiątkę. Wargi gdy tylko się na mnie rzuciły ja od razu zacząłem spierdalać xD W sensie tak by jakoś spróbować je odciągnąć. Różnica w ich obrażeniach była ogromna. Co prawda moje obrażenia również się zmniejszyły ale pioruny ze szponu skutecznie niwelowały różnicę. W ten sposób pozbyłem się w dolince jakichś 8 wargów rozbitych na dwie grupy. A Cieniostwór nawet nie zdążył się podnieść xD Po prostu jeb jeb jeb mieczem i stwór padł w najlepsze. Oj to się Bosper ucieszy z tych skór jak mu poprzynoszę 😀 No ale została jaskinia. Ta okazała się duża i obszerna w środku. Coś niepokojącego czaiło się za rogiem. I bynajmniej nie były to gobliny, które mnie tam zaatakowały. Nie, to było coś innego. Ślady krwi na podłodze i czaszki porozrzucane w rogach komnaty O_0 O chuj, tu coś będzie.
Jak się okazało, tym „czymś” był po prostu kolejny cieniostwór. W ogóle fajne jest to, że piorun ze szponu beliara trafia nawet przez jaskinię 😀 No ale znalazłem kolejną kamienną tabliczkę. Chyba życia.
Poszukiwacze zajęli rzeczywiście wszystkie strategiczne punkty w terenach Khorinis. Czyli pojawiają się co chwile. W ogóle, jeden z nich jak mnie zaczepił to pojawił mi się wpis „czujesz jak coś cię dusi”. Ale nie wiem o co chodzi. Myślałem, że to coś w stylu zatrucia, ale życie ani mi nie spada ani nic. Spadki odporności też żadne.
Te całe przygody z poszukiwaczami doprowadziły mnie na farmę Akilla, gdzie rozmowy z farmerami tylko mnie uświadomiły, że „nie dzieje się najlepiej”. Ale dostałem jeden poboczny quest, że Vino, jeden z farmerów Lobarta ma gorzelnię 😉
Najlepsze było jednak to jak dostałem się do gospody pod martwą harpią, w drodze na farmę Onara. Otóż rozmawiam sobie z właścicielem knajpy, ten mi się żali, że „Panowie w czarnych szatach odstraszają mu klientów” i w tym właśnie momencie widzę jak za farmą spaceruje sobie Poszukiwacz 😀 No kurwa jebany turysta się znalazł xD Taki Nazgul!
Nazgule jednak cały czas stawały mi na drodze. Ale udało mi się w końcu dotrzeć w pobliże farmy Onara. Tam najemnik pierw ostrzegł mnie bym założył na siebie strój najemnika, bo cały czas popierdalałem w zbroi pirata (a w nie ludzkich miejscach zbroi strażnika Kruka).

FARMA ONARA

Oczywiście nie mogłem przepuścić nawet moim ludziom, moim najemnikom i dlatego ich też pookradałem. Dla expa się wszystko zrobi 😀 No dobra, ale przyszedłem tu w ważniejszych sprawach.
Pierw udałem się do Lee, któremu zdałem raport o górniczej dolinie. Ten jednak był zadowolony, bo zła sytuacja w górniczej dolinie oznacza mniej Paladynów tu w Khorinis. Dostałem też od niego questa pobocznego, mam udawać przydupasa sędziego w Khorinis by zdobyć na niego jakieś haki.
Tutaj po kolei dostawałem nowe informacje od najemników. Torlof obawia się Poszukiwaczy (nie dziwię mu się absolutnie), więc prosi mnie bym się nimi zajął. Thekla dała mi kolejny gulasz podwyższający staty ponieważ uwolniłem Benneta. Gorn podziękował mi za uwolnienie go z więzienia w kolonii. A u Corda nauczyłem się kolejnych punktów broni jednoręcznej. Dobiłem na „czysto” do 69 poziomu więc za waszymi radami zacząłem zwiększać tą statystykę tabliczkami magicznymi. I tak dzięki temu mam 91% w walce jednoręczną bronią!
Zajrzałem też do Benneta, który, uwaga, mianował mnie ŁOWCĄ SMOKÓW. I specjalnie za to, że go uwolniłem zaoferował mi pancerz. I to jaki zajebisty! Więc od dziś mogę się tytułować Łowcą Smoków! (taa … powiedział ten który spierdala na widok jaszczura ognistego, a co dopiero smoka xD)
Z nowym tytułem, zbroją i umiejętnościami postanowiłem wybrać się do grobowca przy farmie Onara. Tam gdzie są trzy odnogi ze skrzyniami i szkieletami. Niestety nawet z moimi nowymi nabytkami walka z taką ilością szkieletów, wraz z magiem stanowi problem… więc będę musiał z tym JESZCZE TROCHĘ POCZEKAĆ.
Z farmy Onara udałem się dalej w okolicę by ją pozwiedzać i tak natrafiłem np. na zbiegłych farmerów Maletha, który uciekł ze swojej farmy, na poszukiwaczy ( OCZYWIŚCIE xD) przy wieży Dextera (za wyczyszczenie których podziękował mi Torlof).
Na samym końcu udałem się z powrotem do Khorinis, gdzie złożyłem wizytę sędziemu. Zaproponowałem mu współpracę, a ten każe mi załatwić mu młot z KLASZTORU MAGÓW OGNIA. Pojebao? No ale… zadanie to zadanie. Jakoś mu sprostam. Postaram się w każdym razie. A tym bardziej mam w końcu motywację by pójść do klasztoru magów ognia.
Teleportowałem się do martwej harpii by skierować się w stronę charakterystycznego punktu klasztornego. Tutaj o dziwo żadnego poszukiwacza nie spotkałem. Droga do klasztoru była czysta i schludna. Jakby to powiedział Thanos „As always things should be”. Przy bramie klasztornej spotkałem natomiast Miltena, który nie chciał mnie wpuścić do klasztoru, musiałem powołać się na list od Lorda Hagena by go przekonać. Nie był co prawda zadowolony z mojej zbroi łowcy smoków, no ale „jestem po ich stronie i to się liczy”. No wiadomo..
Także następnym razem widzimy się po drugiej stronie klasztornej bramy!

OPINIA: Jezu, ta gra nie daje mi teraz ani na moment wytchnąć. Wracam z górniczej doliny a tutaj poszukiwacze i wargi na znanych mi ścieżkach. Ja tu desperacko walczę o każdy exp, a ta gra mnie dobija butem mówiąc „Leż i kwicz”. Ja się boję kolejnych rozdziałów. Założe się, że na 6 to już w ogóle sama śmierć, głód, smród i ubóstwo, a jedyne z czym przyjdzie mi walczyć to najgorsze z możliwych. No ale „Gothic” to nie teletubisie. Zakasam rękawy i napierdalamy.

#gothickroniki #gothic #gothic2 #gry